Kwiatek, który lubi wieczór

W dziecięcej społeczności bywa bardzo różnie. Dzieci są świetnymi obserwatorami i jeszcze lepszymi psychologami. Podświadomie wiedzą, z kogo można się naśmiewać i komu dokuczać, a komu nie. Najczęściej ofiarami kpin i złośliwości są osoby wrażliwe i nieśmiałe. Wtedy przydaje się bardzo czyjaś pomocna dłoń, czyjaś obrona. Mały człowiek, wyśmiany przez grupę, odczuwa wielkie cierpienie. Ma także obniżone poczucie własnej wartości. Trzeba z tym walczyć. My dorośli powinniśmy umiejętnie pokierować dzieckiem, ukazać jego mocne strony, jego wartości. Trzeba mu pokazać, że chociaż ludzie są różni, to wcale nie znaczy, że jedni są lepsi, a drudzy gorsi. Można narysować własne portrety. Dziecko i dorosły mogą wypowiedzieć, co im się we własnych portretach podoba, a co nie. Co jest w nich wyjątkowe, niepowtarzalne. Warto użyć wtedy słowa „niepowtarzalność”.

Dziś wysłuchamy bajki terapeutycznej

KWIATEK, KTÓRY LUBI WIECZORY

Na rabatce, tuż pod oknem pana Różyczki, rosło wiele kwiatów. Były tam słoneczne Nagietki i różowe Begonie, a także złoto – brązowe Aksamitki oraz dumne i piękne liliowe Irysy. A w rogu rabatki, na jej końcu, pan ogrodnik zasiał Maciejkę. Były to liliowe kwiatki, które w słoneczny dzień siedziały skurczone, ze zwiniętymi płatkami, jakby się czegoś bały.

– Ale paskudne kwiaty! – mówiły Irysy. – Takie małe, pokurczone. Po co to komu?

– To prawda – przyznawały Begonie. – Nie to co my: barwne i kolorowe!

– Nam się też nie podobają – przytakiwały skwapliwie Aksamitki. – Jak to się nie wstydzi tak tu rosnąć? Psuje nam całą rabatkę.

Biedna Maciejka słuchała w milczeniu i coraz mocniej stulała swoje płatki.

– Mają rację – myślała. Są takie piękne, kolorowe, okazałe. Nie mam się co do nich równać. Jestem zwykłym chwastem! Pan Różyczka nie powinien w ogóle siać moich nasionek! Tylko szpecę mu ogród.

– To nieprawda! – szepnął złocisty Nagietek. – Wcale nie szpecisz tego ogrodu. Zobaczysz wieczorem, ile jesteś warta.

– Nie podlizuj się tak – pisnęła Aksamitka. – Też mi się wielbiciel znalazł! I kogo ty bronisz? Kogo? Tej rozcapierzonej roślinki z pokurczonymi płatkami?

Nagietek podniósł złocistą głowę do słońca i westchnął: – Ten skromny kwiatek jeszcze was zadziwi! Zobaczycie!

– Nie chcemy niczego oglądać – wyniośle powiedział Irys. – Trzeba się pozbyć tego paskudztwa z rabatki. Może pan Różyczka wreszcie pójdzie po rozum do głowy i wyrzuci te badyle z naszej grządki.

Maciejka spuściła główki kwiatków jeszcze niżej, płakała.

– Widzicie, coście narobili? – krzyknął z wyrzutem drugi Nagietek. – Doprowadziliście Maciejkę do łez. Jesteście źli i bezduszni. Nic nie znaczy wasza uroda, wasza piękność, jak macie zimne serca.

Kwiaty popatrzyły na Nagietka swoimi kolorowymi oczami z pogardą i zamilkły.

– Tu naprawdę nie ma z kim rozmawiać! – powiedział zarozumiały fioletowy Irys i odwrócił piękną głowę.

Dzień chylił się ku zachodowi. Słonko, zmęczone codzienną wędrówką po niebie, zakurzone pyłem z dróg i szos, chciało już odpocząć. Ptaki pochowały się w gniazdach, tylko jeszcze jerzyki i jaskółki fruwały pod różowymi od słońca obłokami. Drzewa przysnęły. W krzaku jaśminu odezwał się słowik. Kwiaty w ogrodzie ogrodnika Różyczki stuliły płatki i układały się do snu. Aż tu nagle… na usypiający ogród spłynął pięknu zapach. Tak mocny i tak odurzający, że pan Różyczka wyjrzał przez okno i zawołał: – Och, jak pięknie pachnie moja Maciejka. To jest naprawdę kwiatek, który kocha wieczór!

– Zgadzam się z tym całkowicie! – zawołała z nieba srebrna, mała Gwiazdka.

– Co wieczór świecę nad ogródkiem pana Różyczki, słucham śpiewu słowika, a teraz jeszcze upajam się zapachem Maciejki. To jest niezwykły kwiatek. Skromny, niepozorny, ale ma wspaniałą cechę. Pachnie najpiękniej z wszystkich kwiatów.

Na niebo wypłynął okrągły księżyc i oświetlił ogród i sad. I wszystko stało się srebrzyste. Maciejka tak bardzo lubiła światło księżyca, że zapachniała jeszcze mocniej i wtedy słowik zaczął głośniej śpiewać, a nad stawem wtórowały mu chóry żab. W trawie odezwał się świerszcz, który pięknie grał na swoich skrzypeczkach.

– Jaki uroczy wieczór! – zawołał ogrodnik i wybiegł z domku z konewką. Podlewał swoje roślinki, wdychał aromat Maciejki i słuchał odgłosów przyrody.

Rano Maciejka znowu zwinęła swoje płatki i siedziała skromnie na końcu rabatki.

– I co, nie wstyd wam? – zapytał Nagietek kwiaty z rabatki pod oknem.

Aksamitki udawały, że nie słyszą. Begonie wystawiły główki do słońca i grzały się w jego wschodzących promieniach, a Irys… spuścił piękną, kwiatową głowę i patrzył w ziemię.

– No co? Wstyd wam? – zapytał Nagietek.

– Właściwie, to my… – zaczął niepewnie Irys – my nie chcieliśmy powiedzieć, to znaczy przeprosić za nasze wczorajsze zachowanie. Zrozumieliśmy, że wygląd wcale nie świadczy o tym, czy ktoś jest dobry czy zły, mądry czy głupi, utalentowany czy niezdolny. Po prostu już teraz wiemy, że ktoś skromny i niepozorny może być bardzo wartościową osobą. Czy przyjmiesz, Maciejko, nasze przeprosiny?

– Myślę, że jesteś szczery, Irysie – powiedziała Maciejka – ale nie wiem, jak myślą Begonie i Aksamitki.

– Zupełnie tak samo! – zawołały chórem kwiatki. I tak większość kwiatów rozchylała płatki i pachniała w dzień, w promieniach słońca, a Maciejka robiła to wieczorem i nocą w świetle księżyca.

Pytania i polecenia:

  • Jak zachowywały się kwiaty na rabatce wobec Maciejki?
  • Dlaczego okazywały jej tyle niechęci?
  • Co czuła Maciejka, gdy kwiaty kpiły i wyśmiewały się z niej?
  • Kto się za nią ujął?
  • Co się stało z Maciejką wieczorem?
  • Zastanów się, czy można oceniać kogoś tylko po jego wyglądzie.
  • Jak byś się czuła/czuł, gdybyś była/był na miejscu Maciejki?
  • Czy to jest przyjemne uczucie?
  • Czy wiesz, co znaczą słowa „niepowtarzalny” i „wyjątkowy”?
  • Narysuj swój portret. Zastanów się, co w Tobie jest powtarzalnego i wyjątkowego.

Udostępnij ten wpis:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email